†Xięga Gości†


Dodaj wpis
Zobacz
O mnie słów kilka


†Archiwum†

2008
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń



†Linki†

†Duszyczki:

=^.^=
Amberek
Altheriol
Dragomir
Iluvatarek
Luinnar
Wiórki Kokosowe

†Stronice wiedzy:

Z-Krypt
Last FM
Moje LastFM
Racjonalista
SlipKnot.pl - Największy serwis o Slipknot w Polsce
blog counter


 








Oneironautyka. Ciąg Dalszy


Link 01.02.2008 :: 22:46 Komentuj (2)
Mija już jakiś czas od początku mojego eksperymentowania. Obecny poziom moich ćwiczeń onirycznych to doskonałe zapamiętywanie snów. Dla chętnych takie oto ćwiczonko:
Przy łóżku należy mieć długopis i notes albo zeszyt. Po przebudzeniu się należy zapisać sen. Nie trzeba tego robić szczegółowo, wystarczy hasłami zapisać jakieś szczególne informacje. Następnie, gdy już się całkiem obudzimy (zakładając że jakieś sny zapisywaliśmy w nocy, po czym spaliśmy dalej) powinniśmy przeczytać nasze zapiski i przypomnieć sobie szczegółowo sen. To pierwsze ćwiczenie na drodze do zostania oneironautą. Życzę powodzenia <mruga>

Bonus:
Technika ćwiczenia koncentracji.
Jest ona niezwykle pomocna w dalszych stadiach oneironautyki. Aby wyćwiczyć sobie koncentrację wystarczy w miarę systematycznie przeprowadzać pewne ćwiczenie. Potrzebny jest czasomierz ze wskazówką sekund. Najlepiej bezgłośny (przykładowo maksymalizowany zegar windows). Patrzymy na wskazówkę sekund przez całą minutę następnie zamykamy oczy i wyobrażamy sobie jej dalszy ruch. Gdy minie według nas minuta, otwieramy oczy i sprawdzamy naszą dokładność. Początkowo będzie to paręnaście albo parędziesiąt sekund dłużej lub krócej niż minuta lecz z czasem dojdziemy do perfekcji.



Historyja Długiego Johna


Link 09.02.2008 :: 22:12 Komentuj (1)
Przeszukiwałem ostatnio moje stare pliki dla Pani Generał ^^ i znalazłem pewną historyjkę, jaką napisałem po pewnym larpie w zeszłym roku.
Dla nieczających: LARP (Live Action Role Play) jest to odgrywanie ról na żywo. Podobne jest to do gier RPG(tych książkowych a nie komputerowych
), lecz najczęściej nie posiada się kart postaci. Gracze otrzymują tylko historię postaci i cechy jej charakteru, wszystko napisane przez Mistrza Gry. Oprócz tego gracze są również informowani o celach jakie mają dokonać, oraz często mają opisy innych postaci graczy, które znają.
Ja mam już pewną tradycję - pisanie historyjek po takich larpach. Oczywiście wszystko oczami mojej postaci. Wszystkie fakty zamieszczone tutaj miały miejsce w rzeczywistości ;]
Oto część pierwsza historyjki z pewnego fantastycznego larpa:



Posłuchajcie więc drodzy moi, historii o młodym i prężnym członku... znaczy młodym i mężnym członku drużyny wielkiego zbocze... zbójnika Robina z Lochness.


Przygody Długiego Johna, największego członka drużyny Robina z Lochness.
Część 1
"Poranek jak każdy inny"


"Kiedy wstaję z łóżka, na nic nie mam chęci
może znajdę dziewkę, która mnie rozkręci..."
Podśpiewywałem sobie radośnie w krzakach nieopodal głównego traktu prowadzącego przez lasy Lochness. Will Różowy znów zarywał do kogoś z bandy a Robin czając się za drzewem obmyślał plany ataku na najbliższą ofiarę. Choć po jego rozmarzonej twarzy widać było, iż po prostu nie mógł się doczekać aż wychędoży królewnę. No cholera jedna, złoto rozdaje biedakom i sądzi, że wszystkie zamkowe dworki należą do niego! Hmm, niewątpliwie wykorzystam dziś jego melancholijny nastrój

O, jakiś kupiec zasuwa dróżką. Hmm, coś jest nie tak… dlaczego nikt nie atakuje? Willy miał przecież zatrzymać powóz swoim starym numerem z nogą. No wiecie, wychodzi na drogę, odsłania nogę i… konie wpadają w szał a kupiec co słabszego zdrowia dostaje zawału… Oczywiście jak rozpozna, że pod tymi kolorowymi ciuszkami znajduje się facet, czasem bywało śmieszniej…
- Dawać panowie! – Krzyknąłem co sił w płucach.
Wypadliśmy z krzykiem z krzaków. No właściwie ja wypadłem, reszta dopiero się zaczynała orientować w sytuacji. Rzuciłem się w pogoń za wozem kupców a za mną cała reszta bandy. Udało mi się dogonić wóz, wszak jestem duży i silny, dziewczęta mogą potwierdzić!
Wskoczyłem na miejsce powożącego obok zapewne małżonki kupca. Hmm, całkiem niezła. Oczywiście musiałem skorzystać z mojego dużego… miecza aby zatrzymać powóz. I wiece co się okazało?
- Cześć stary! – wypaliłem do kupca
- Ech, no siema, to znowu wy? – odparł zrezygnowany kupiec.
- Ano Izaak – wtrącił Robin, dysząc jak po pracowitej nocy w zamku - Cóż dziś przewozisz ciekawego?
- Masz może jakieś trunki? – spytał braciszek Nie nieudolnie próbując dostać się na wóz z towarami, jego waga oraz idealnie okrągła sylwetka ciała na to mu nie pozwalała.
- Eeee… nie, alkoholu nie sprzedajemy…
- Twoje szczęście… - braciszek Nie jak wiadomo walczył z alkoholizmem. Czasem po prostu wypijał wszystko, aby inni nie zeszli na drogę nałogów i rozpusty.
Skorzystałem z okazji i pozbawiłem Izaaka nadmiaru złota. Przy moim pasie zawisły kolejne wory. Z kasą. Izaak obawiając się szczegółowej kontroli swoich towarów zaproponował nam wizytę w zamku. Sami byśmy się tam nie dostali. Od razu pochwyciłem tę okazję stawiając Robina przed faktem dokonanym.
- No to jedziemy! – ha, dziś złoto jest moje! Pora się zabawić – Robiiiin, dziś ja zajmę się finansami i rozdam złoto komu trzeba, co? Ty raczej na zamek byś się nie dostał, znają cię tam.
- Załatw nam wszystkim jakoś dostęp do zamku. Aha, no i weź kogoś ze sobą. Will pójdzie z tobą.
Cholera, tylko nie on…
Wtem zza krzaka wychynął… Jakiś odziany w niebieskie fatałaszki facet. Przybysz wyglądał dziwnie. Spojrzałem na Willa Różowego, potem na przybysza… Cholera, ten świat schodzi na psy.
- Stój, kimże jesteś?
- Witajcie zacni panowie! Zwę się Murlin i szukam wróżki z bajora! Słyszałem, że zamieszkuje ten las.
Murlin? Boże, imię ma jak nazwa leku na czyraki.
- … - odparli zgodnie nasi kamraci
- Może… poszukaj w bajorze? - odparłem po głębszym zastanowieniu.
Nastała cisza.
- A gdzie to bajoro?
- Zapewne gdzieś w tym lesie - Stwierdziłem, podążając za moją logiką.
- Acha! Ach dziękuję zacni panowie. – podziękował czym udał się w dalszą drogę.


CDN.



+++ R.I.P +++


Link 21.02.2008 :: 20:48 Komentuj (1)
Już minął dzień od kiedy odeszła. Dowiedziałem się o tym wczoraj po powrocie ze szkoły. Dzień miałem wtedy całkiem udany, lecz ta informacja zwaliła mnie z nóg... Przypominałem sobie wszystkie razem spędzone chwile, które już nie powrócą. Niby niefortunny wypadek lecz... Podobno nie było już dla niej ratunku... Czas jaki jej poświęcałem teraz okazuje się niczym. Nie ma i nie będzie już drugiej takiej samej. Nie wiem jak sobie bez niej teraz poradzę, będzie mi na prawdę bardzo ciężko :(

Pamiętam jak ją pierwszy raz zobaczyłem, była wspaniała. Wiele czasu poświęcałem na obserwacje wszystkiego co robiła. Trochę żałuję, że z czasem moje obserwacje utraciły początkowe zainteresowanie. Teraz to wszystko jest już tylko wspomnieniem. I choć jeszcze wczoraj mogłem ją zobaczyć, to nie zrobiłem tego, zbyt wielką pustkę odczuwam. Jej stratę nie tylko ja odczułem, wszyscy są przygnębieni. Nastały dla mnie ciężkie czasy i nie wiem jak przez najbliższe dni będę funkcjonował :(

Przypominam sobie te wspaniałe dania jakie potrafiła przyrządzić. Z drugiej strony tylko to potrafiła... Ale za to z jaką klasą! Wczoraj, nim przyszedłem do domu, rodzice chcieli coś zrobić z tym faktem. Specjalnie dla mnie, lecz także i dla siebie samych, pojechali do miasta poszukać nowej. Niestety, wszystkie okazały się za drogie :/

Ja chcę moją mikrofalówkę spowrotem! Że też musiała się zepsuć :/





Created by Jay-Jay
Modified by Dragoth