Jarmark Świętojański, Bielsko-Biała, 2007
Link 24.06.2007 :: 18:18 Komentuj (4)
Dziś w Bielsku odbył się trzeci już Jarmark Świętojański. Po drobnych problemach z autobusami dotarłem w końcu na miejsce... Zjawiła się również reszta moich starych znajomych (pozdro dla Lecha, Xaona i Dragomira) za wyjątkiem jednego, któremu rodzice zabrali telefon... i nie dostał od nas SMS'ów :/
Najpierw zatoczyliśmy się na plac zamkowy. Rozglądamy się i pusto jakoś. Ze 3 stragany, 10 gapiów i trochę tłoczno w wejściu na zamek. Myśleliśmy że otwarcie odbyło się na zamku lecz po chwili cała ta horda luda wyszła udając się zamkową na plac. I okazało się że tym razem tutaj wszystko się odbywa! Tłumy ludzi i aktorów! Atrakcji było więcej niż w zeszłym roku, więcej było również straganów z pamiątkami. Tu i ówdzie można było spotkać dzieci z mieczami, tarczami i innymi elementami rycerskiego ekwipunku. Bardzo dużo było także osób poprzebieranych w stroje z epoki średniowiecza, były damy, rycerze, szlachta, błaźni, paziowie i kto wie co jeszcze.
Jarmark zaczęto tradycyjnie od krótkiego występu grupy teatralnej i przedstawienia realiów historycznych. Strzały z niewielkiej armaty ostatecznie ogłosiły rozpoczęcie jarmarku i zabaw na tyle wyraziście iż włączyły się okoliczne alarmy w sklepach wokół rynku. W wielkim upale na słońcu zabawili nas początkowo rycerze z opolskiego bractwa. Walczyli w pełnych zbrojach, były to pojedynki niereżyserowane. Po pokazie walk udaliśmy się na obchód po rzemieślnikach i sklepikach z pamiątkami. Kolejno odwiedzaliśmy kowala,, wyrób ceramiczny, przędzarza, tego jak-mu-tam od beczek i stragan z wyrobem papieru. Była również pokazowa mennica, wyroby pierniczków w kształcie serc i wiele innych atrakcji których już spamiętać nie zdołałem. Pośród pamiątek było wiele ozdobnych zastaw w naprawdę bajkowe wzory. Były tradycyjnie sakiewki, bukłaki, kości do gry (w tym roku ołowiane), elementy zbroi, łuki, miecze i wiele innych. Z tych ostatnich były również wersje dla dzieci czyli odmiany plastikowe i drewniane. Obszedłszy wszystkie stragany udaliśmy się na dziedziniec zamku gdzie jak co roku można było przebrać się w średniowieczne stroje i zbroje a także można było postrzelać z łuku czy zjeść chleb ze smalcem. Wpierw zajęliśmy kolejkę na strzelnicę ;D Jako pierwsza strzelała Aga. Pierwszy strzał uznaliśmy za niewypał bo coś niedaleko leciało... Ale już kolejne dwa nawet trafiły w tarczę ;D Następnie ja oddawszy dwa strzały w to samo miejsce (jak Robin Hood :D tyle że obok tarczy :/) oddałem w końcu strzał w sam środeczek! Następnie reszta naszej paczki. Dragomir i Lechu tak wyćwiczyli strzelanie, że oboje o mało nie powybijali sobie ząbków... Whatever. Następnie udaliśmy się na małe przebieranki. Z moim strojem nie było problemów, Agnieszka natomiast wychodziła ze swojego wdzianka chyba z pół godziny XD
Następnie zabraliśmy się za przymierzanie zbroi, mi się zbytnio nie chciało więc ograniczyłem się do ubrania hełmu. Później wyszliśmy przed zamek porzucać toporkami i włóczniami. Tutaj największe sukcesy osiągnął Xaon, Dragomir natomiast dokonał spektakularnego złamania oszczepu XD (a dosyć gruby był...)
Kolejną atrakcją było oglądnięcie części przedstawienia lecz jako że miejsc z bliska nie było a od siedzenia na barierkach bolały cztery literki i do tego był upał, udaliśmy się więc do Franka na coś do picia. Zgodnie zamówiliśmy napoje bezalkoholowe ;D po czym udaliśmy się do chłodnej i mrocznej piwniczki rozpowiadając o najciekawszych szkolno-wycieczkowych akcjach.
Po wypiciu naszych orzeźwiających trunków przeglądnęliśmy repertuar na najbliższy czas. Nie znaleźliśmy niczego co zainteresowało by nas wszystkich więc udaliśmy się na małe jedzonko do japońskiej restauracji Sakura. Ładny, japoński wystrój i miła obsługa. I ładne ceny... Mimo to skusiliśmy się na sporą porcję sushi tradycyjnych, sushi owocowe oraz sake. Do sushi podawany był oryginalny chrzan wasabi oraz świeży imbir. Ostre to cholerstwo ale wyśmienite. No więc pojedli, pogadali i poszli. No i zapłacili prawie 90zł... Ale było warto! Wszak wszystko to z importowanych oryginalnych składników i tylko ogórek i sałata były polskie;D Mam teraz pałeczki na pamiątkę :D
Po wyżerce wróciliśmy na jarmark, postrzalaliśmy z łuku, przymieżalismy kolczugę ( ze 30 kilo) przed 16 opuściłem naszą drużynę i udałem się do domu. Było fajnie. Bardzo fajnie :D
Created by Jay-Jay
Modified by
Dragoth