21.01.2007 :: 11:24 :: 80.53.239.114
dragoth
Ech, widać że nie wszyscy mnie zrozumieli. Jak napisałem pod koniec - z systemu nie da się uciec bo nic poza nim nie ma. A łamanie systemu to wcale nie niechodzenie do szkoły czy pracy. To był przykład, który pokazuje, że nie da się z tego wszystkiego zrezygnować -"Od systemu nie da się uciec na zewnątrz. Bo nie ma żadnego "na zewnątrz". Ja osobiście wykształcenie i te sprawy uważam za bardzo ważne, każdy kto mnie zna wie o tym. Przecież głupie społeczeństwo jest jeszcze bardziej podatne na manipulacje... (patrz - Rosja) Tak więc moje ostatnie zdanie, przytoczone gdzieś tam powyżej jest zakończeniem mojej myśli. Po prostu musimy tak żyć, bo inaczej się nie da, nikt przecież nie chce żyć w nędzy.
20.01.2007 :: 19:50 :: 62.29.134.2
neme
Jak dla Ciebie, chyba, perspektywa szczęścia, wyrwania się z systemu to mało płatna praca, nie zajmująca, żeby co, broń boże się nie przemęczać? Wszyscy jesteśmy w systemie, no tak, ale może niektórzy to lubią?Bo dzięki temu mają jakieś luksusy, mogą sobie na coś pozwolić.Poza tym równie dobrze, można pracować w jakiejś korporacji, ale lubić to, dostawać za to normalne pieniądze. To,że Polska jest takim krajem a nie innym, nie znaczy,że wszędzie panuje wyzysk. Tobie chyba tylko chodzi o to żeby iść, po opieprzać się w pracy i dostać za to kilka tysięcy.Bo jak każdy wie, za opieprzanie się w domu pieniądze nie lecą. Ja tak to odebrałam, zapewne chodziło o co innego, ale to mój komentarz.
Poza tym ja mam gdzieś, jak to nazwiesz:system, wybieranie pigułki, nierealna rzeczywistość, żyję dla siebie, czasami owszem dla ogółu, ale zawsze pojawią się przeszkody, a najważniejsze jest żeby mimo wszystko przeżyć swoje życie tak jak Ty tego chcesz,a nie kto inny. Co Ci da, ze dziecko nie poślesz do szkoły? Jest wiele przeciw temu, żeby nie posyłać dziecka do szkoły i daj dziecku wybierać, ale po maturze, żeby było choć po trosze inteligentne. Chociaż ta nowa matura, szkoda gadać...
I tak btw, niektórzy są naprawdę "szczęśliwi" w tym systemie, cokolwiek szczęście oznacza. bo mają go w d..., bo wiedzą, że on jest, ale jakoś sobie potrafią z tym poradzić i nie robić wokół tego nie wiadomo jakiej otoczki.
Jak wynikało z filmu Wybrańców było dużo, lubiliśmy patrzeć jak Neo walczy itd., ale to tylko film.
A może napisz, jak ty wyobrażasz sobie "wyjście" z systemu? Ta, ze szczegółami, jakbyś to zrobił, na czym miałoby to polegać
19.01.2007 :: 20:04 :: 213.107.224.18
Robert
Pytaniem podstawowym jest 'czym jest szczęście?', pięknie jest patrzyć jak (trymając się świata filmu Wachowskich) Neo walczy z maszynami, z systemem - bić brawo i popierać. Można sie cieszyć z wybranej pigułki - bo akcja filu sie posunęła na przód.
Przyznam jednak, że rozumiem Cypher'a, i pewnie też żałowałbym tego, że musze żreć to świnstwo. Walka przeciw systemowi nie jest łatwa, ba! siłą będą Cię zmuszać, pomyśl - ni posyłaj dzieci do szkoły (a propos to właśnie pewnie do niej tak co dzień z odtwarzaczem chodzisz. Po co? po kwalifikacje respektowane przez system!), nie płać podatków (jak wspomniałeś), olej (popierdolone miejscami) prawo. Ta walka jest ponad siły moje czy Twoje, a jest to walka o nic przydatnego dla Ciebie, ani dla twoich potomków bo jest ona (walka) z góry przegrana.
Człowiek najpierw musi zaspokoić podstaowe potrzeby (fizjologiczne, bezpieczeństa, ktoś bliski), a walka z systemem Ci tego nie ułatwi, może nawet uniemożliwić.
Ludzie to bydło, trybiki w maszynie czy jak ich tam nazwiesz - możesz sie czasem wybić - ale większość czasu spędzisz na ich poziomie bo inaczej sie nie da, a przynajmniej nie ma sensu.
Zastanów sie raz jeszzce którą ty byś wybrał pigułkę.
18.01.2007 :: 15:56 :: 80.55.75.63
monika
zapomniałam o podpisie eh...
Monika
18.01.2007 :: 15:55 :: 80.55.75.63
Świat jest zdecydowanie nienormalny. Żyjemy dla samego życia. Chociaż nie tracę nadziei, że będzie lepiej =) w bardzo dalekiej przyszłości