Oneironautyka czyli Lucid Dreams zwane także jasnym, bądź częściej świadomym śnieniem. Pisze o tym gdyż zaintrygowała mnie pewna książka poświęcona temu zjawisku. Po przeczytaniu wszystkich "och" i "ach" odnośnie niemal zbawiennych efektów LD jak zwykle - nie uwierzyłem. No może nie od razu. Według autora, jak i innych osób opisujących to zjawisko, LD może posłużyć do rozwoju nie tylko psychicznego ale także fizycznego, a to dzięki autosugestii oddziałującej bezpośrednio na podświadomość. Wszystko opisane w tej książeczce (swoją drogą niezwykle cieniutkiej) rzeczy są pięknie przedstawione. Dzięki LD możemy się rzekomo pozbyć lęków, wszelkich skaz na psychice a najlepsi mogą poznać tajniki telepatii, prekognicji, lewitacji, translokacji, eksterioryzacji duszy a nawet nirwany... Czytając, przez chwilę skłonny byłem uwierzyć w to wszystko, lecz gdy znów odzyskałem własną świadomość po tej lekturze oświecił mnie pewien argument. Skoro oneironautyka jest taka prosta, ma tak wiele zalet i żadnych wad to dlaczego ludzie dzięki temu nie stali się już nadludźmi? Dlaczego nie praktykują tego otwarcie, nie uczą o tym w szkołach? Dlaczego w zasadzie nikt poza niewielkimi grupkami ludzi się tym nie interesuje? I dlaczego te niewielkie grupki fanatyków nie zdobyły jeszcze władzy nad światem? Hmm, ile w tym wszystkim prawdy a ile kłamstwa? Postanowiłem się przekonać sam! Zważywszy na fakt, iż treningi świadomego śnienia nie są jakieś wymagające postanowiłem zrobić mały eksperyment od dzisiejszego dnia włącznie. Przez najbliższe 2 do 4 tygodni postaram się z całych sił ćwiczyć swoje zdolności mentalne do momentu uzyskania całkowitej kontroli nad moim umysłem podczas śnienia. Sam fakt tego zjawiska mnie bardzo pociąga, nie chodzi już tylko o cudowne efekty LD. Zdarzało mi się już czasem zdobywać kontrolę nad mym snem, pewnie niektórym z Was także. Trenując LD możemy jednak świadomie przejść ze stanu jawy to świata snu ot tak. Przeżyjemy wtedy świadomie nasze zaśnięcie, dla niektórych może być to nieco szokujące za pierwszym razem (efekt całkowitego paraliżu, utrata kontroli nad oddychaniem).
Jednym z ważnych elementów "przebudzenia się" we śnie jest oczywiście zdanie sobie sprawy z tego że się śni. Można to zrobić w prosty sposób, wystarczy dokonać czegoś co nie jest możliwe w rzeczywistości, przykładowo lewitacja, przechodzenie przez ściany albo materializacja przedmiotów Moja pierwsza próba, której dokonałem zaraz po przeczytaniu książki wyglądała mniej więcej tak...
Szkoła, moja klasa. Wszyscy siedzą wokół mnie a wychowawca zmienia moje oceny w dzienniku na wyższe, uczniowie kibicują... Gdy moja średnia doszła do 6.14 zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak i że śnię. Postanowiłem to sprawdzić... No więc FIREBALL! I pół klasy poszło z dymem, swąd palonych ciał, zwęglone kości... ups... wszystko było tak realne że niestety się obudziłem. Następny raz spróbuję czegoś subtelniejszego... A że nie zachowałem zasady powrotu do snu po przebudzeniu opisanej w książce na tym skończyła się moja pierwsza próba.
Zapraszam chętnych do udziału w eksperymencie, mogę podać informacje o treningach niezbędnych do LD. Po okresie jaki sobie wyznaczyłem, jeśli nie osiągnę przypuszczalnych wyników porzucę projekt. Póki co każde moje większe osiągnięcie zapiszę tutaj. Sayonarqa
Komentarze:
25.01.2008 :: 22:01 :: 84.234.9.16
absolutely-goth
Jak najbardziej przypadkiem - i nie załuję.
25.01.2008 :: 14:52 :: 84.234.9.16
absolutely-goth
Jedyny warty uwagi ekseperyment to zastanowienie się nad sensem tego, jak właśnie mówisz "ile w tym prawdy a ile kłamstwa"? Od tego trzeba zaczać.
Gorąco pozdrawiam.
25.01.2008 :: 12:20 :: 77.252.80.2
Aksamit
Interesujące ale chyba przesadzone. Też czytałem tę książkę (autor Adama Bytof) i przyznam że mnie to również zaintrygowało na tyle aby spróbować lecz nie na tyle aby od razu w to uwierzyć. Zobaczymy co z tego będzie...
ownlog.com :: forum :: wróć